niedziela, 21 sierpnia 2016

Profesor Blikle o introwertykach

W magazynie Coaching (nr 4/2016) profesor Andrzej Blikle zdradza, że ciągle czyta i że dzięki czytaniu lepiej poznaje świat.
Na liście polecanych przez niego książek, na pierwszym miejscu znajduje się „Ciszej proszę” Susan Caine.
Bo „Introwertycy mają potrzebną w biznesie zdolność do odraczania gratyfikacji, co przekłada się na mniejszą skłonność do ryzyka, są też bardziej kreatywni”.

Serce mi rośnie :)


poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Strategia żaby

Pamiętacie dowcip o żabie? Ten, kiedy miała ona zdecydować, czy stanąć z mądrymi czy raczej z pięknymi zwierzętami i skwitowała swój brak decyzji odpowiedzią, że przecież się nie rozdwoi.
Charakterystyczną cechą intorwertyków, jest branie pod uwagę bardzo wielu (złośliwi twierdzą, że zbyt wielu) czynników przed podjęciem decyzji. Czasami komuś, patrzącemu z boku, może to się wydawać impasem, zastojem, brakiem decyzyjności. Ale w większości przypadków, są to tylko pozory.
Bo Introwerycy, podejmując decyzję, bardzo uważnie rozważają wszystkie możliwe konsekwencje, szerokie spektrum za i przeciw. Bardzo szerokie. I jak to w życiu, czasami wychodzi im to na dobre, a czasami okazuje się, że jednak ważniejszy był czas.

I bądź tu człowieku mądry. Czy raczej żabo.


piątek, 29 lipca 2016

What Great Listeners Actually Do

Świetny tekst w Harvard Businnes Reviev o tym, co w zasadzie takiego robią świetni słuchacze.
Poniżej moje krótkie streszczenie tego teksu jako zanęta. Bo pisałam już, że introwertycy mają talent do słuchania, bo słuchanie jest niezwykle ważne w coachingu, bo warto przeczytać cały ten artykuł.

Dobry słuchacz jest jak trampolina. Możesz się od niego odbić, a on zamiast pochłonąć twoją energię (i pomysł), wzmacnia, energetyzuje i rozjaśnia twoje myślenie.

Słuchanie to coś więcej niż tylko milczenie, w czasie gdy inna osoba mówi. Słuchanie to również zadawanie dobrych pytań.
Pytania te, powinny delikatnie podważać stawiane założenia i robić to w konstruktywny sposób. Zadając dobre pytania słuchacz daje znać, że nie tylko słyszał co zostało powiedziane, ale zrozumiał to na tyle dobrze, że chce uzyskać dodatkowe informacje.

Dobre słuchanie zawiera taką interakcję, która buduje samoocenę osoby opowiadającej.
Najlepsi słuchacze sprawiają, że rozmowa staje się pozytywnym doświadczeniem dla obu stron, co nie zdarzy się, gdy słuchacz jest pasywny, lub co gorsza krytyczny. Dobry słuchacz sprawia, że osoba czuje że on wierzy w nią i ją wspiera. Dobre słuchanie zostało scharakteryzowane jako takie, które tworzy bezpieczne środowisko w którym problemy i różnice mogą być omawiane otwarcie.

Dobre słuchanie jest jak uczynna rozmowa.
W takich odziaływaniach informacja zwrotna płynie w obu kierunkach i żadna ze stron nie staje się defensywna w związku z komentarzami które usłyszy. Dobrzy słuchacze mogą kwestionować założenia drugiej strony i się z nimi nie zgadzać, ale osoba słuchana ma poczucie, że słuchacz stara się pomóc a nie wygrać sprzeczkę.

Dobrzy słuchacze raczej sugerują.
Dobre słuchanie zawsze zawiera pewne informacje zwrotne podane w taki sposób, że inni je zaakceptują i skłonią ich do rozważań. Jesteśmy bardziej skłonni zaakceptować propozycje od ludzi, o których myślimy że są dobrymi słuchaczami.

A tutaj link do artykułu: What Great Listeners Actually Do

piątek, 8 lipca 2016

Bezgłos

My introwertycy, mówimy ciszej. Aby dojść do głosu, często potrzebujemy zachowywać się w sposób dla nas nienaturalny, czyli mówić głośno. Czasami bardzo głośno. A takie nienaturalne zachowanie kosztuje nas dużo więcej energii. A gdyby tak przestać się dostosowywać? 

Spotkało mnie dzisiaj to, że moja krtań postanowiła zrobić sobie wolne. Obudziłam się bez głosu. Szeptać mogłam, mówić nie. I co tu robić? Dzień, jak na złość upakowany spotkaniami. Bardzo dla mnie ważnymi. Odwoływać? Nie! Nie chcę. Postanowiłam rzucić wyzwanie losowi.

Dzień minął. Był bardzo męczący, ale niezwykle pouczający. A oto moje obserwacje:

  • moja niedyspozycja wzbudzała w innych autentyczne współczucie (pan z kwiaciarni zadał sobie trud, aby znaleźć nazwę rewelacyjnego płynu, który kiedyś polecił mu lekarz);
  • nikt nie był zniecierpliwiony (?!!);
  • ludzie bardzo uważnie słuchali tego, co do nich szeptałam;
  • większość osób zamiast mówić, odszeptywała do mnie, przynajmniej na początku (wszystkiemu winne neurony lustrzane);
  • spotkania były efektywne i odbyły się w miarę normalnie;
  • bardzo zauważalna była różnica w decybelach, bo na spotkaniach wszyscy mówili ciszej;
  • takie dostosowywanie w komunikowaniu się, jest bardzo energochłonne. Magda powiedziała mi, że strasznie zmęczyło ją cichsze mówienie;
  • szept jest neutralny w swoim wydźwięku (nie niesie żadnej dodatkowej informacji tak, jak ton głosu);
  • przez telefon porozmawiać się nie da;
  • próbowaliście szeptem się kłócić? 

Kusi mnie, żeby to powtórzyć :)


środa, 29 czerwca 2016

Odważny Kopciuszek

Kopciuszek, to moja ulubiona bajka z dzieciństwa. Godzinami wyobrażałam sobie i marzyłam, że oto zjawia się dobra wróżka i wyczarowuje mi piękną sukienkę, pantofle i karetę, po to tylko, abym mogła pojechać na bal i poznać księcia. I oczywiście abym mogła utrzeć nosa złym siostrom i macosze. „Jeszcze pożałujecie, że mi dokuczałyście” myślałam z satysfakcją wyobrażając sobie, że moje niesympatyczne koleżanki to takie właśnie kopciuszkowe siostry.
Kiedy trochę podrosłam, trochę zmądrzałam i (tak mi się wydawało) poznałam życie, bajka ta zaczęła mnie wkurzać. Denerwował mnie książę, podporządkowany swoim rodzicom, narzucającym mu swoja wolę. Leniwiec, który zamiast wyruszyć na poszukiwanie ukochanej, wysłał za nią swoich żołnierzy.
Na Kopciuszku też nie zostawiłam suchej nitki. Co to za osoba, która biernie znosi poniżenia sióstr i macochy, nie walczy o swoje prawo do spadku? Prawdziwa ofiara. A do tego, po bardzo krótkiej znajomości zgadza się na związek z człowiekiem, któremu nie chciało się ruszyć z fotela aby ją odnaleźć, którego zna zaledwie chwilę. Aż się prosi o kłopoty w związku.

A teraz widzę tę historię jeszcze inaczej.
Małej dziewczynce umiera matka, a własny ojciec godzi się na to, żeby traktowana była okropnie przez resztę rodziny. Przekaz, jaki dostaje ona od pierwszego mężczyzny w swoim życiu, to: „jesteś od innych gorsza, nie jesteś warta miłości”. Potwierdzają to codziennie macocha i siostry. „Nie jesteś wystarczająco dobra, żeby przebywać w naszym towarzystwie, jesteś głupia i nadajesz się tylko do sprzątania, twoje miejsce jest w kuchni”, słyszy każdego dnia.
Ale nawet taki kopciuch marzy. Kiedy więc dowiaduje się, że na zamku odbędzie się bal, ona marzy o tym, żeby też na nim być. I kiedy wszystko wskazuje na to, że zostanie w domu  zjawia się dobra wróżka. Dlaczego akurat w tym momencie? Dlaczego nie pojawiła się wcześniej?  Kopciuszek zostaje poinformowany, że dostanie piękną sukienkę, pantofelki, karocę, w której pojedzie na bal i w ściśle wyznaczonym czasie (do północy) ma za zadanie rozkochać w sobie księcia. Niezłe zadanie jak dla zakompleksionej i zaszczutej ofiary.
Swoją drogą wróżka zapomniała o bardzo ważnym elemencie garderoby dla swojej protegowanej, bo nie dała jej rękawiczek. Wyobrażacie sobie w jakim stanie są dłonie naszej bohaterki?
Czyli podsumowując, Kopciuszek dostaje modne ciuchy ale musi wykonać zadanie.
I tu nachodzą mnie wątpliwości.
Jak się mają te wszystkie komunikaty, które słyszała przez całe swoje życie, na jej samoocenę?
Czy będzie potrafiła właściwie zachować się na balu?
Czy potrafi ładnie jeść i prawidłowo trzymać kieliszek?
O czym będzie rozmawiać z księciem (przecież nie czyta książek i nie chodzi do szkoły)?
Co powie królowa, kiedy się dowie z jakich nizin społecznych wywodzi się jej przyszła synowa?
Co powie król, kiedy dowie się że ona nie ma posagu?

Mimo wszystko Kopciuszek decyduje się, żeby pojechać na ten bal. Nie mając pewności, czy nie zostanie tam zdemaskowana, ośmieszona i wyrzucona. Ja nie wiem, czy miałabym tyle odwagi, żeby to zrobić.

Bo ta bajka jest o odwadze. O pokonywaniu swoich wewnętrznych demonów, swoich przekonań, lęków, i wszystkiego, co nas powstrzymuje od działania. Bo pomimo wszystko, Kopciuszek sięga po swoje marzenie.