środa, 6 kwietnia 2016

Przygotowanie - dar introwertyzmu

W jednej ze swoich książek Joanna Chmielewska opisała historię moli. Jako nastolatka zaczytywałam się w twórczości Pani Joanny, a opowieść o małych ćmach często wracała do mnie. Stała się swego rodzaju wskazówką.
Historia brzmiała mniej więcej tak:
W szafie pewnej pani zamieszkały mole. I jak to mole mają w zwyczaju, zjadały to, co było w środku, czyli ubrania właścicielki. Aby się ich pozbyć próbowała ona wszystkich możliwych, zarówno znanych na rynku jak i tych babcino - ludowych sposobów. Niestety, bez skutku. Któregoś wieczoru, wyczerpana i zniechęcona pomyślała sobie, że skoro nie może pokonać szkodników, to postara się je pokochać. I tak też zrobiła. Małe ćmy odwzajemniły jej uczucie i z wdzięczności zaczęły zjadać tylko te rzeczy, których z jakiegoś powodu właścicielka chciała się pozbyć ale były zbyt nowe, albo w zbyt dobrym stanie, żeby je wyrzucić.

Może czas już przestać złościć się na swój temperament, a zamiast tego zacząć dostrzegać korzyści płynące z wrodzonych cech i predyspozycji introwertyków. Oto pierwszy z nich.

Dary introwertyzmu – przygotowanie

Naszą mocną stroną jest przygotowanie. Większość introwertyków, których znam, tę cechę posiada. Czy idąc na spotkanie w pracy, czy pakując plecak na wycieczkę, czy organizując przyjęcie. Mamy przemyślane, co będziemy potrzebować, co się może wydarzyć i jak sobie z tym poradzić, pytania, odpowiedzi, dane. Nie jesteśmy mistrzami improwizacji, bo w sytuacjach stresujących odcina nam dostęp do pamięci i pomysłów. Dlatego korzystamy z najlepszego mechanizmu obronnego w takiej sytuacji, czyli dobrego przygotowania.
I to jest wielka zaleta. Nie ma nic cenniejszego w sytuacji stresującej niż spokojny, rzeczowy, operujący faktami człowiek.

No chyba że taki człowiek i jeszcze dodatkowo z poczuciem humoru.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz