czwartek, 17 stycznia 2013

Zagrzewanie do walki


Są chwile, kiedy jestem bardzo zmęczona, mam wrażenie, że nie mam już siły na dalszy wysiłek. Dotyczy to zarówno sytuacji  związanych z wysiłkiem fizycznym, jak i intelektualnym. W takich  momentach, bardzo potrzebuję zmotywowania do dalszego działania, zagrzania do walki.

Zdarza się, że aby osiągnąć wymarzony cel, trzeba mocno się postarać, przezwyciężyć słabość czy chwile zniechęcenia. W takich sytuacjach potrzebujemy jakiegoś pobudzenia do dalszego wysiłku.  Podejrzewam że, każdy ma swoje ulubione i że są one zmienne w zależności od okoliczności.

Są jednak pewne uogólnienia. Susan Cain napisała o pewnym eksperymencie, w trakcie którego okazało się, że inne bodźce działają na introwertyków i ekstrawertyków.

Generalnie, introwertycy osiągali lepsze wyniki, gdy byli zachęcani w miły i dodający otuchy sposób. Np.:

„Bardzo ładnie, już prawie skończyłaś”
„Oby tak dalej, nie poddawaj się”
„Widzę, że Ci ciężko, jesteś bardzo dzielna”.

Dobre rezultaty dawało też, rozwiewanie wątpliwości i obaw. Porównywanie tego, co introwertyk ma zrobić, czy się zdecydować, z tym, co już wcześniej robił i co sprawiało mu radość.

Obserwuję, że działa to na moją córkę. Gdy chwalę, podkreślam ile osiągnęła, dostrzegam jej wysiłek,  daje z siebie wszystko. Jest bardzo dzielna i wytrwała.

Dostrzegam też, spadek energii u siebie, gdy ktoś próbuje zmobilizować mnie słowami typu „stać cię na więcej”. 

Natomiast ekstrawertycy, w trakcie eksperymentu, działali efektywniej, gdy mówiło się do niech w stanowczy, a nawet szorstki sposób:

„No dalej, stać Cię na więcej”
„Do roboty, skup się na ćwiczeniu”.

Czy potwierdza się to u ekstrawertyków, nie wiem. Poobserwuję i popytam.

Myślę, że warto wiedzieć, co pomaga nam w dotarciu do celu.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza